Czytelniku 8

Poprzednia strona

Strona 21-25

A tymczasem Niemcy zaczęli kraść i zabierać co się dało. Myszkowali po żydowskich mieszkaniach, kradli złoto, aparaty fotograficzne, ładne futra. My przestraszeni Żydzi nie mieliśmy pojęcia kto i kim oni są; pracownicy poczty, wojsko, straż graniczna – wiedzieli gdzie iść, mieli od usłużnych Polaków informację. Taki sam los spotkał moich Rodziców.

Z ucieczki 1 IX bardzo dużo Żydów nie wróciło do swych domów, można by nawet rzec, że ponad 50% odeszła bez wieści. Ci co pozostali, należeli niestety do ludzi ubogich i najuboższych. Bo choć niektórzy mieli swoje sklepy, to niestety zarobek wystarczał na dzień utrzymania.

Żyli z dnia na dzień. Przerażające okazało się to po wkroczeniu Niemców. Nie mogąc zarobkować zaczęli żyć nędznie, gdyż zmuszeni byli rozpocząć sprzedawać swe osobiste rzeczy, co przecież na długo nie wystarczało, a tu niestety znikąd nie można było liczyć na pomoc. Obserwowałem tych ludzi nieszczęśliwych, niestety nie było źródeł zorganizowania pomocy, a także możliwości.

Mój bliźniak przepadł nie wiadomo gdzie po naszym rozstaniu w Jaworowie, mój najmłodszy brat, o czym mieliśmy się dowiedzieć ku naszemu nieszczęściu padł 1 IX 1939 na Śląsku, a służył wtedy w 73 Pułku Piechoty Katowice. Gdy po powrocie do domu przez tygodnie nie było wiadomości, gdy codziennie patrzyłem na zapłakaną twarz kochanej Matki, domyśliłem się, że chce konkretnie wiedzieć, jaki los go spotkał.

Udałem się do miejscowych władz, oświadczając, że chcę odszukać mojego zaginionego brata. Otrzymałem 14-dniowy bilet kolejowy bezpłatny, zjeździłem do Krakowa, Katowic, żeby wreszcie w Jaworznie dowiedzieć się od byłego żołnierza Żyda Müntzera, że mój brat zginął 1 IX i został pochowany w grobie zbiorowym pod Mikołowem – jeśli nikt nie przeżył widoku obserwacji Matki, której przynosi się hiobową wieść, to oby się nie było na tym miejscu.

Niestety moje milczenie po 14 dniach było wystarczające i wymowne dla naszych biednych Rodziców. Widziałem poszarzałą twarz mego Ojca, człowieka, którego uczucia i wypowiedzi były nie w słowach, ale na twarzy. Przez szereg dni Ojciec chodził z opuszczoną głową bez wypowiedzi. Matka natomiast płakała po cichu, ale płacz ten krwawił nasze serca. Wiedzieliśmy, że to był Jej syn – Jej najbardziej ukochany.

Do następnej strony